|
~wywiady i artykuły~recenzje płyt~inne~ Garbage - "Bleed like me" Tak na dobrą sprawę nie wiem, czym kierowałem się kupując nowy album grupy Garbage. Wcześniej nigdy nie interesowałem się ani twórczością grupy ani jej członkami. Jednak pierwszym sygnałem był klip "Why do you love me". Piosenka po prostu wpadła mi w ucho, co ostatnio zdarzało się coraz rzadziej. Potem jeszcze lepszy "Sex is not the enemy", kilka wywiadów i artykułów w prasie, a wreszcie stos płyt zdających mówić "kup mnie". No i stało się. Mam. Podobno przed tym albumem mówiono, że wokalistka Shirley Manson próbuje zniszczyć zespół. Chyba straszna z niej niezdara, bo w moim odczuciu wyszło dokładnie na odwrót. Nie będę odwoływać się do starych płyt Garbage, których nie znam. Będę pisał o tej, a sam fakt, że wpadła w moje łapy uważam za pewnego rodzaju sukces grupy. Wypadałoby zacząć od początku. Od samego początku. Cała ta płyta COŚ w sobie ma. Przede wszystkim okładka, prosta, bez głębszego sensu i ukrytych znaczeń. Ale FAJNA. Po prostu fajna. Pasuje do reszty, przykuwa uwagę. Tak, jak cała grafika towarzysząca albumowi. Niczego nie jest za dużo, niczego nie brakuje. Jest w sam raz. Natomiast przechodząc do meritum sprawy, czyli do muzyki. Jest. jest FAJNA. wiem, że brzmi to jak ocena 10latka piszącego o smerfnych hitach, ale tak mógłbym jednym słowem opisać całe "Bleed Like Me". Nie ma tu żadnego zadęcia, przesytu, przerostu formy nad treścią. Jest przyjemna dla ucha, prosta, ale nie monotonna, ciekawa, dobrze zagrana i dobrze zaśpiewana muzyka. Jest kilka hitów, ale na dobrą sprawę każdy numer nadawałby się na singiel. Od mocniejszego "Bad Boyfriend" (na bębnach Dave Grohl!) przez nieco elektroniczne tytułowe "Bleed Like Me" po fantastyczną balladę "It's All Over But The Crying". Świetnie słucha się i albumu jako całości i poszczególnych piosenek. I, nie kombinując, szczerze i z całego serca polecam tę płytę absolutnie każdemu kto lubi posłuchać dobrego, FAJNEGO rocka. |