|
~ogólnie~muzyka~artykuły~dyskografia~teksty~galeria~tabulatury~mp3/ogg~
~ogólnie o Angelfish~
 | Angelfish w komplecie | Zespół Angelfish był w gruncie rzeczy pobocznym projektem muzyków tworzących Goodbye Mr. Mackenzie. Pobocznym dlatego, ze po Angelfish wydali jeszcze dwie płyty (w '94 i '95 roku) pod starym szyldem. Nie zmienia to jednak faktu, że jeszcze w roku 1993 nagrali płytę zatytułowaną "Five", która z perspektywy czasu okazała się być zapowiedzią tego, co ludzie ci zrobili pod szyldem Angelfish. W skład tego ostatniego weszli: Shirley Manson (wokal), Martin Metcalfe (gitara), Fin Wilson (bas) i Derek Kelly (perkusja). Pierwsze, co od razu rzuca się w oczy (lub raczej na uszy), to oczywiście Shirley na wokalu i Martin na gitarze. W Goodbye Mr. Mackenzie było odwrotnie: main vocal należał do Metcalfe'a, a Shirl grała na gitarze, keyboardzie i - przede wszystkim - udzielała się w chórkach. W każdym razie już rok po wspomnianym albumie GMMK, światło dzienne ujrzał pierwszy i ostatni zarazem krążek Angelfish - "Angelfish". Wielkiej kariery nie zrobili. Zespół, poza wspomnianym albumem, wydał jednego singla ("Suffocate me") i jedno promo ("Heartbreak to hate"), a do obydwu tych piosenek nakręcił teledyski. My, fani Garbage, od razu powinniśmy skojarzyć ten pierwszy tytuł. Tak się bowiem składa, że chyba największym sukcesem tej grupy było wyemitowanie przez MTV w (swego czasu bardzo popularnym) programie "120 Minutes" wideoklipu do "Suffocate me" właśnie. Paradoksalnie sukces ten okazał się być początkiem szybkiego końca Angelfish. Świadkiem tegoż sykcesu był bowiem niejaki Steve Marker - zobaczył wtedy Shirley, usłyszał jej głos i... reszta historii jest nam doskonale znana :) Niedługo potem zespół Angelfish przestał istnieć.
~do góry~
~ich muzyka, czyli co grali?~
Album "Five", jak już wspomniałem, zwiastował nadejście "Angelfish". Goodbye Mr. Mackenzie był zespołem, którego dorobek muzyczny obejmował całkiem sporo stylów muzycznych, jednak generalnie kręcili się wokół kombinacji pop-disco. I tak przez ponad 10 lat, by w roku 1993 wydać płytkę "Five". To był już rock, chwilami całkiem ciężki i konkretny :) Piosenki były krótkie (naprawdę krótkie!) i pełno w nich było przesterowanej gitary. Ponadto na tym właśnie albumie znalazła się piosenka "Normal boy", w której Shirl powierzony został main vocal! Co prawda pół na pół z Metcalfem, ale dawało to przedsmak tego, co słychać na "Angelfish". Muzyka Angelfish nie była nazbyt wyszukana. W zachodnich serwisach muzycznych ich album trafia na półki z etykietą "gothic rock" itp. I tak w zasadzie być powinno, choć też nie tak znowu do końca możemy mówic tutaj o gotyku pełną gębą, bo wśród ewidentnie gotyckich aranżacji znaleźć można też pop-rockowe ballady. Ogólnie rzecz biorąc nic szczególnie odkrywczego... Dla nas jednak największą atrakcją jest oczywiście Shirley i jej głos :) W tej kwestii, jak na moje uszy, jest bardzo przyjemnie. Okazuje się bowiem, że głos Shirley świetnie brzmi również w połączeniu z taką (inną w porównaniu z tym, co robią Garbage) muzyką.
~do góry~
|
|